Podpatrzone na Pintereście (moja hmm... pasja? raczej uzależnienie :P ). W końcu pomysł na wieniec, który mogę zrobić sama i nie trafia mnie szlag... No i ręce się aż tak nie męczą. Wystarczy podzielić włosy jak do zwykłych warkoczy, spiąć jedną połówkę, żeby nie przeszkadzała. Teraz wystarczy się lekko pochylić i oprzeć o ścianę (ja się zawsze opieram) i zacząć pleść od dołu powoli dobierając włosy. Pleciemy oczywiście do samego końca ;). Na koniec podpinamy wsuwkami. Osobiście polecam wersję w warkoczem holenderski (jak ktoś woli duńskim), wypukłym.
A oto efekt:
W bonusie mój zbyt mocno opalony kark :)
Zdaję sobie sprawę, że opis może być nieprecyzyjny, dlatego poniżej link do instrukcji obrazkowej:
Wieniec - obrazek nr 23, zdaję sobie sprawę, że dziewczynie robi warkocz ktoś inny, ale jak widać samodzielnie też wyjdzie :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz